...Prawdziwa g³odowa apokalipsa zdziesi±tkowa³a Chiny w latach 1958-61. Szaleñstwo polityki Wielkiego Skoku sprawi³o, ¿e po raz pierwszy w historii g³odowa³ ca³y kraj. Wcze¶niej wielkie g³ody wybucha³y jedynie w regionach dotkniêtych klêskami ¿ywio³owymi. W 1960 roku wymiera³y ca³e wsie. Znów trudno by³o przejechaæ chiñskimi drogami, zas³anymi cia³ami zmar³ych, znów doprowadzeni do ostateczno¶ci ch³opi w ró¿nych czê¶ciach Chin jedli zmar³ych i w³asne dzieci. Tylko w okrêgu Gushi w po³udniowym Henanie, licz±cym niespe³na 900 tys. mieszkañców, komunistyczni urzêdnicy odnotowali ponad 200 przypadków kanibalizmu. W 1960 roku co dwudziesty pi±ty Chiñczyk zmar³ z g³odu. Wed³ug chiñskich szacunków w czasie Wielkiego Skoku zmar³o 46 milionów ludzi. Wiêkszo¶æ badaczy zachodnich liczbê ofiar szacuje na 55-60 milionów.
*** W³odzimierz Kalicki - W domu smoka - CHINY cz. 2 - Dostaæ twarz w Fuzhou
Gazeta Wyborcza - 06/03/1998
...Chiñskie toalety publiczne s± bowiem zdecydowanie zbyt publiczne. Te w centrum powiatowego miasta w prowincji Shanxi w ogóle nie mia³y drzwi. Po za³atwieniu swoich potrzeb Chiñczycy zapalali papierosy i przystawali przed moj± kabin±, by sprawdziæ, jak prezentuje siê anatomia bia³asa. W toalecie na zapleczu restauracji w Tai'an przegródki miêdzy kabinami siêga³y raptem do kolan. Mo¿na by³o za³atwiaæ potrzeby fizjologiczne nie przerywaj±c pogaduszek. Najdziwniejsz± toaletê ujrza³em na dworcu autobusowym w Henanie. Spore, wyk³adane jasn± terakot± pomieszczenie by³o puste. Jedynie pod ¶cian± ci±gnê³o siê przez ca³± salê wy³o¿one t± sam± terakot± podwy¿szenie, wysokie na stopê, szerokie na pó³tora metra. W ¶rodku podwy¿szenia znajdowa³ siê g³êboki i szeroki na stopê, tak¿e wy³o¿ony terakot±, kana³, w którym ¿wawo p³ynê³a czysta woda. Jedni nad kana³em stali, inni kucali. Nikt nie wygl±da³ na zak³opotanego. Czasem tylko kto¶ ze ¶miechem komentowa³ wygl±d przep³ywaj±cych pod nogami obiektów.
*** W³odzimierz Kalicki - W domu smoka - CHINY cz. 3 - MY, PROFESOROWIE
Gazeta Wyborcza - 03/04/1998
...Na nowych, szerokich drogach nie widaæ po¶piechu. Najwolniej je¼dzi jesieni±. Jesieni± trzeba przecie¿ wym³óciæ ry¿, pszenicê, proso. Oszczêdni chiñscy ch³opi nie marnuj± juanów na wynajêcie przeno¶nej m³ockarni wielko¶ci niewielkiej lodówki. Na pó³nocy w pocz±tkach wrze¶nia wynosz± snopki ¶ciêtego zbo¿a na szosy i pracowicie za¶cielaj± jezdnie ry¿owym dywanem. W prowincjach Shanxi i Shandong drogi ³±cz±ce miasta powiatowe wygl±daj± wtedy jak bezkresne, z³ociste tasiemki. Tylko gdzieniegdzie spod ¼d¼be³ wyziera czarny asfalt. Samochody m³óc± zbo¿e ko³ami. Tam gdzie ch³op po³o¿y³ nieco grubsz± wi±zkê ry¿u, auto podskakuje, jêcz± amortyzatory, skrzypi ca³a karoseria. Ale kierowcy nie kln±, nie z³oszcz± siê. Zwalniaj± i tak manewruj± samochodami, by ko³a sz³y dok³adnie po k³osach ch³opskiego zbo¿a, zapobiegliwie u³o¿onych w jednej linii.
*** W³odzimierz Kalicki - W domu smoka - CHINY cz. 4 - MA£Y CESARZ
Gazeta Wyborcza - 15/05/1998
...W po³owie lat siedemdziesi±tych, u schy³ku rewolucji kulturalnej, ostatecznie zorganizowano system kontroli urodzeñ. Wszyscy doro¶li musieli wype³niaæ co miesi±c szczegó³owe formularze. Obywatel musia³ wyja¶niaæ, czy jako ¶rodek kontroli urodzin stosuje: "sterylizacjê/aborcjê/pigu³ki antykoncepcyjne/zastrzyki/spiralê domaciczn±/inne". Poza tym regularnie, co najmniej cztery razy w roku, winien by³ uzyskaæ pisemn± "opiniê kierownika ma³ej grupy produkcyjnej", "krytyczn± opiniê mas" oraz opiniê sezonowej inspekcji medycznej na temat swego stosunku do antykoncepcji. W miastach kobiety pracuj±ce by³y regularnie i przymusowo badane przez lekarzy w zak³adach pracy, czy aby nie zasz³y w ci±¿ê. Na wsi brakowa³o lekarzy i pielêgniarzy, w³adze zorganizowa³y zatem system kobiet zaufania partii, które mia³y obowi±zek ¶ledzenia, czy ich s±siadki maj± okres w terminie.
*** W³odzimierz Kalicki - W domu smoka - CHINY cz. 5 - Ziarnko do ziarnka
Gazeta Wyborcza - 22/05/1998
...Najpierw Mao i jego poplecznicy wpadli na genialny w swej prostocie, a przy tym ¶wietnie pasuj±cy do teorii £ysenki, pomys³ gêstego sadzenia - je¶li siaæ ziarno gê¶ciej, to gê¶ciej wyro¶nie zbo¿e i wiêksze bêd± zbiory. W wielu prowincjach rozkazano ch³opom w komunach siaæ ziarno ry¿u, pszenicy, bawe³ny dwa razy gê¶ciej, ni¿ sia³o siê dotychczas. Zasiewy zgni³y, ale to tylko upewni³o Pekin, ¿e reakcyjni ch³opi sabotuj± rewolucyjny program gêstego siania. Ch³opi z roku na rok dostawali polecenia, by siaæ jeszcze gê¶ciej. W koñcu ob³êd siêgn±³ zenitu: w sytuacji wielkiego g³odu i braku ziarna partia kaza³a komunom wysiewaæ dziesiêæ razy wiêcej ziarna ni¿ siaæ siê powinno. W±tpi±cych mia³y przekonaæ fotografie w partyjnych gazetach: na polu pszenicy wysianej tak gêsto, jak zaleca³ przewodnicz±cy, wylegiwa³y siê dzieci i nie spada³y na ziemiê. Po latach niektórzy z fotografów przyznali siê, ¿e w zbo¿e wstawiano ³awki i podpierano dzieci kijami.
*** W³odzimierz Kalicki - W domu smoka - CHINY cz. 6 - Sze¶ciu z teczk± w kukurydzy
Gazeta Wyborcza - 29/05/1998
...Zaczyna siê lokalny dziennik telewizyjny. Pierwsza, najwa¿niejsza wiadomo¶æ: gdzie¶ w polu zatrzymuj± siê dwie limuzyny santana 2000, wysiada z nich sze¶ciu za¿ywnych panów w garniturach i dostojnie, gêsiego ruszaj± w pole. Ostatni pan niesie czarn±, skórzan± teczkê. Sze¶ciu panów wkroczy³o na pole dojrzewaj±cej kukurydzy. Ustawili siê przed kamer± w zwart± tyralierkê, wyrwali kukurydzian± ³odygê. Ogl±daj± j± w skupieniu, jak rybacy wielkiego szczupaka, pokazuj± sobie ramionami jej wielko¶æ. Pan stoj±cy w ¶rodku pokazuje co¶ palcem na kolbie. Zbli¿enie. Ziarno pokazuje pan stoj±cy w ¶rodku. Po chwili sze¶ciu panów wkracza na pole, gdzie ch³op orze. Ch³op orze, a oni stoj± w szeregu pó³ kroku od bruzdy i patrz±, czy ch³op dobrze orze. Pochylaj± siê nad ch³opsk± bruzd±, przygl±daj± siê ch³opskiej bru¼dzie, mierz± d³oñmi jej g³êboko¶æ i z uznaniem kiwaj± g³owami. Dobrze ch³op bruzdê wyora³.
*** W³odzimierz Kalicki - W domu smoka - CHINY cz. 7 - NA PIASKU
Gazeta Wyborcza - 05/06/1998
...Pó¼niej w Kantonie z bezsiln± z³o¶ci± patrzy³em na ¶liczne fasady kolonialnych domów w okolicach wyspy Shamian, dziewiêtnastowiecznej angielsko-francuskiej enklawy kolonialnej. Na fasadach wielu z nich zapisany by³ ju¿ wyrok; charakterystyczny hieroglif malowany czarn± farb± na tynku informowa³, ¿e piêkne, nie¼le zachowane domy przeznaczone s± do rozbiórki. Nad ich dachami b³yszcza³y ju¿ zielonkawe he³my szklanych wie¿owców. Jest w tej wszechobecnej inwazji betonu, na prowincji, nie wiedzieæ czemu, wyk³adanego z maniakalnym uporem niewielkimi, bia³ymi p³ytkami ceramicznymi, w metropoliach za¶ inkrustowanego szk³em, jest w tej inwazji si³a, fantazja, pieni±dz i determinacja, by dogoniæ i przegoniæ ¶wiat w jego postmodernistycznym dziwactwie.
*** W³odzimierz Kalicki - W domu smoka - CHINY cz. 8 - Czas z³otej ryby
Gazeta Wyborcza - 12/06/1998
...Nie trzeba byæ naukowcem, by dostrzec, ¿e w Kantonie, z racji s±siedztwa z Hongkongiem, od dawna najbardziej otwartym na Zachód mie¶cie Chin, tradycyjny kanon urody odchodzi w przesz³o¶æ. Okr±g³a buzia, regularne rysy, nosek tak ukszta³towany, by nozdrza nie by³y widoczne - to ju¿ dzi¶ za ma³o. W kantoñskich butikach osza³amia wybór powiêkszaj±cych biustonoszy. O dwa, trzy numery. Drogie kliniki oferuj± operacje powiêkszania biustu i prostowania oczu. Kobiety b³yskawicznie zmieniaj± tradycyjne gusta i marzenia, mówi doktor Wei. Kantoñskie studentki, z ostrym makija¿em, w d¿insach, w butach na grubej podeszwie i z kolorowymi plecaczkami wygl±daj± tak samo, jak dziewczêta na Krakowskim Przedmie¶ciu. W czasie ¶lubu Chinki chc± byæ ognistymi Hiszpankami, Cygankami lub przynajmniej europejskimi hrabinami. W dziesi±tkach wypo¿yczalni sukien ¶lubnych króluj± ogni¶cie czerwone suknie z falbankami, cygañskie kiecki okraszone morzem cekinów, bia³e i s³odkoró¿owe kreacje z woalk± i europejskim kapelusikiem. Tradycyjne kimona s± w odwrocie, zepchniête na boki witryn.