O 6% mniej Rosji
Kilka ekonomicznych informacji. Przed kryzysem w Rosji dochód narodowy
tego kraju obliczano na ponad 400 miliardów dolarów. Wtedy jeszcze dolar
wart był 5 rubli, a Rosja, nie wiedzieć czemu uważana była za kraj
reformujący się. Lecz nadszedł oto Dzień Gniewu Bożego, dziś dolar w Rosji
wart jest 25 ruble i na dodatek rubel ten spada na mordę.
Inflacja w całym roku 1998 w Rosji wyniosła ponad 80%, nastąpił
kilkuprocentowy spadek PKB, w tym roku - 1999, jak wyliczają eksperci nastąpi
spadek dochodu narodowego Rosji o 6%.
Jakiś czas temu kochana "GW" wydrukowała dość szokujący tekst
W. Gadomskiego, w którym prorokował on, iż jeśli w Rosji nie zmieni się
polityka gospodarcza państwa (a dlaczego miałaby się zmienić ?) to w ciągu
dziesięciu lat PKB Rosji i Polski ZRÓWNAJĄ SIĘ. Przypominam, dziś PKB Polski to ok.
135 miliardów dolarów, a rosyjski PKB 200 miliardów.
Wniosek pierwszy - kryzys w Rosji będzie nas kosztował jakieś
1,5 może 2% wzrostu PKB.
Wniosek drugi - warto stracić nawet 2% wzrostu, żeby tylko zobaczyć
Rosję na kolanach. Zobaczyć zachlanego, zataczającego się prezydenta tego
byłego supermocarstwa. Człowieka już wyraźnie zmierzającego w kierunku
"syndromu Breżniewa", napranego farmakologią, zamroczonego alkoholowymi procentami półtrupa.
To cudownie zobaczyć Rosję w stanie nie mającej w świecie precedensu korupcji
i gigantycznego złodziejstwa. Niedawno w Polsce dokonano napadu na milion
dolarów, i cały kraj zastanawia się - kto, dlaczego, kto kogo kryje.
A w Rosji? Prowadzi się właśnie śledztwo w sprawie...zniknięcia miliarda
dolarów z banku centralnego. Ot, wziął miliard i zniknął. Inne miliardy
z pomocy międzynarodowej też wzięły i zniknęły. Czy ktoś się tym w Rosji
przejmuje? Ot, maładcy, gieroje, mają chłopaki fantazję! A Zachód i tak da nowe kredyty, a jak nie
to Rosja przypomni komu trzeba, ile ma jeszcze głowic nuklearnych.
Moja radość, nie ukrywam tego jest typową radością "Polaczyszki". Warto
żyć w naszych czasach i zobaczyć ROSJĘ, która w zupełnie kabaretowym stylu
stacza się do poziomu kraiku III świata, i na dodatek przyjmuje pozę
skrzywdzonego mocarstwa. Żebrak, ale w ostrogach.
Warto posłuchać tych nieszczęsnych kretynów, jak bredzą w parlamencie, że może i
olano Rosję w Zatoce Perskiej, ale jaką to oni mają STACJĘ KOSMICZNĄ. Sława Rassiji!
Cały świat im zazdrości tego cuda, i z tej zawiści po prostu wytykają
jakieś awarie.
Rosja gnije w stylu Gogola, a przecież mogłaby w stylu Dostojewskiego, a nie
daj Boże w stylu Szekspira. Póki co, skoro na scenie Gogol, rechoczmy
do woli. Aktorzy maja jeszcze dużo energii.
Wniosek trzeci - na poważnie. Perspektywa wojny Rosji z Ukrainą, i być
może z Polską oddaliła się z chwilą wybuchu kryzysu w Rosji o co najmniej
10 lat. A za 10 lat i Polska, i Ukraina będą już zupełnie innymi krajami.
Wniosek czwarty - powiada się, że Rosjanie już nie takie męki przeżyli
(lata II wojny św.), ale i im mogą w końcu nerwy puścić. A jak puszczą,
to nam rechocik uwięźnie w gardle. Pamiętajmy o tym, bo jak mawiał
szef inżyniera Karwowskiego: "No, pośmialiśmy się, pożartowaliśmy, a teraz
do rzeczy". Jak Rosji przyjdzie skończyć te dowcipy i wziąć się do rzeczy,
to dopiero będzie...
Agencja ITAR-TASS donosi...
Prolog. Środa, około 7 wieczorem czasu polskiego - rozpoczyna się
atak wojsk NATO na Jugosławię.
Lecący z wizytą oficjalną do USA premier Rosji Jewgienij
Primakow zawraca znad Atlantyku do kraju. Premier miał w Ameryce
podjąć rozmowy na temat kredytów w wysokości kilku miliardów
dolarów, bez których padnie rosyjski budżet, jednak wobec perspektywy wybuchu III wojny
światowej żadne dolarki się nie liczą.
Dziennik "Kommiersant
Daily" oskarżył później Primakowa o zdradę interesów rosyjskich i
zmarnowanie możliwości uzyskania kredytów w wysokości 15
miliardów dolarów.
Borys Jelcyn oświadcza, iż akcja NATO jest otwartą agresją
skierowaną przeciw suwerennej Jugosławii. "Faktycznie chodzi o to,
że NATO próbuje wejść w XXI wiek w mundurze światowego
żandarma. Rosja na to się nigdy nie zgodzi (...). W przypadku rozszerzenia wojennego
konfliktu Rosja rezerwuje
sobie prawo podjęcia adekwatnych kroków, w tym i o charakterze
wojskowym, dla zagwarantowania własnego i ogólnego
bezpieczeństwa." Ogłasza zerwanie programu "Partnerstwo dla
Pokoju".
Ambasador Jugosławii w Moskwie ogłasza wezwanie do
"bratniego narodu rosyjskiego o poparcie i pomoc."
Minister obrony marszałek Igor Siergiejew zwołuje naradę dowódców,
którzy mają śledzić rozwój wypadków.
Lider komunistów Gienadij Ziuganow oświadcza - "To
najczarniejszy dzień w okresie powojennym. USA wkroczyły na tę
samą drogę, co faszystowskie Niemcy w okresie Hitlera."
Lider nacjonalistów Żirinowski ogłasza nabór ochotników na
wojnę w Jugosławii, podobno zebrano już pełne obsady dla kilku
batalionów.
Nacjonalista Aleksiej Mitrofonow, który jest szefem komisji
Dumy Państwowej (rosyjskiego parlamentu) ds. geopolityki radzi
prezydentowi Jelcynowi, by ten wprowadził stan wyjątkowy, rozwiązał
partie polityczne, zawiesił działalność Dumy. Wszystkie pieniądze
mają iść na armię i przemysł obronny. Według niego powinno się
powołać radę obrony, złożoną z cieszących się autorytetem polityków
i zakazać publikowania informacji, gdzie i czym zajmują się członkowie
rady. "Bo to wyprowadziłoby z równowagi Amerykanów, którzy nie
wiedzieliby, kto i skąd może dać rosyjskim rakietom z głowicami
atomowymi rozkaz startu."
Pojawiają się niezweryfikowane wiadomości o możliwości
ponownego rozmieszczenia taktycznej broni jądrowej na Białorusi,
zerwania międzynarodowego embarga na dostarczanie broni i
nuklearnych technologii do Iranu i innych krajów, także pojawiają się
informacje o możliwym zerwaniu współpracy rosyjskich wojsk ONZ
stacjonujących w Bośni z dowództwem ONZ i przejściu tych wojsk pod
rozkazy rosyjskiego Sztabu Generalnego.
Ambasady USA i W. Brytanii w Moskwie znajdują się w stanie
permanentnego oblężenia, w dzień i w nocy budynki obrzucane są
pojemnikami z farbą i butelkami. Szczególnie agresywnie zachowują
się kibice stołecznego "Spartaka" (!). Podobno przed ambasady
przybywają zorganizowane grupy pracowników moskiewskich fabryk,
które z powodu kryzysu zaprzestały produkcji. Polscy dziennikarze relacjonujący wydarzenia
obrzucani są epitetami, szczególnie ulubionym jest nazywanie Polski "kurwą natowską".
Ruch Wspierania Armii, któremu przewodzi sławny z wezwań
do gromienia Żydów generał Makaszow wzywa rząd do okazania
"bratniemu narodowi Jugosławii wszelkiej pomocy - moralnej,
politycznej i wojskowej."
Rosyjska Cerkiew odwołuje wizytę delegacji w Watykanie, by
nie dopuścić do tego, by jej przedstawiciele "stąpali po włoskiej ziemi
wtedy, gdy startują z niej samoloty NATO."
26 marca minister spraw zagranicznych Rosji Igor Iwanow mówi: "ci, którzy rozpoczęli agresję przeciw Jugosławii, powinni ponieść odpowiedzialność karną przed międzynarodowym trybunałem w Hadze."
Gienadij Ziuganow twierdzi, że komuniści "podnoszą falę gniewu ludu tak wysoko, by dotarła do brzegów Potomaku." To oni organizują demonstracje i zbieranie ochotników gotowych umierać za Belgrad.
28 marca następuje atak na ambasadę USA. Zamachowcy próbowali odpalić dwa granatniki przeciwpancerne, i tylko problemom z odbezpieczeniem broni zawdzięczają pracownicy ambasady życie. Mimo ochrony terenu ambasady przez dziesiątki OMON - owców terroryści odjechali w siną dal. Tłum zgromadzony przed ambasadą, nie bacząc na zagrożenie życia wiwatował ku czci "maładców".
Żirinowski na spotkaniu z kilkudziesięciu ochotnikami na wojnę oświadcza, że jeśli "rosyjscy bohaterowie" nie powstrzymają Amerykanów w Serbii, wkrótce będą musieli walczyć z nimi o Krym i Smoleńsk.
29 marca minister Iwanow znowu piętnuje ludobójstwo popełniane przez NATO na Serbach. Oświadcza jednocześnie, że nie można mówić o tak zwanym ludobójstwie popełnianym przez Serbów na kosowskich Albańczykach, albowiem na ten temat krążą tylko niepotwierdzone plotki.
2 kwietnia następuje drugi terrorystyczny atak na ambasadę USA. Reżyser Aleksander Andronnikow na koniu, w stroju bojara ruskiego podjechał pod ambasadę i zaatakował ją strzałami z łuku. Zatrzymany przez milicję tłumaczył się, że chciał w ten sposób zaprotestować przeciw "agresji NATO na Jugosławię."
7 kwietnia rosyjska Duma wzywa prezydenta do wysłania pomocy wojskowej dla Jugosławii. Za wnioskiem głosowało 279 deputowanych, przeciw 34.
9 kwietnia przewodniczący Dumy po spotkaniu z prezydentem Jelcynem przekazał całemu światu dwie wiadomości: prezydent popiera przyłączenie Jugosławii do Związku Białorusi i Rosji, rosyjskie rakiety z głowicami atomowymi zostały nakierowane na kraje atakujące Serbię. Po kilku godzinach news o rakietach został zdementowany. Także budząca grozę wiadomość o wysłaniu rosyjskich okrętów wojennych w rejon konfliktu ostatecznie nie potwierdziła się.
Ludzie Żirinowskiego zebrali już 10 tysięcy ochotników na wojnę w Jugosławii.
Epilog. 25 marca, w dniu kiedy ekstaza szowinistyczna w Rosji sięgnęła szczytów agencje prasowe podały zupełnie na marginesie pewną informację. Do Smoleńska w Rosji dotarły pierwsze dostawy żywności z UE. W 24 ciężarówkach, z czego każda zawierała 18 ton dojechała niemiecka wołowina. Przedstawiciel ambasady USA w Moskwie stwierdził, iż nie sądzi, by Rosja miała odmówić przyjęcia pomocy z USA. Pomoc humanitarna w postaci masowych dostaw bezpłatnej żywności dostarczana jest, prócz Rosji także krajom afrykańskim, gdzie nędza i głód stały się zjawiskami chronicznymi.
PS. Do Borysa J. - Pajacuj, pajacuj idioto nieszczęsny. W końcu nic cię to nie kosztuje.